CZiT na Chicago Colloquium on Digital Humanities and Computer Science. Część druga – DH i humanistyka dwóch prędkości

Udział w Chicago Colloquim on Digital Humanties and Computer Science był niezwykle inspirującym doświadczeniem, zwłaszcza dla badacza, który wywodzi się z kraju, gdzie cyfrowa humanistyka stawia dopiero pierwsze kroki. Oto kilka refleksji, które przywołał u mnie udział w konferencji. Przemyślenia te dotyczą zwłaszcza zmiany znaczenia pojęcia wiedzy i sposobu, w jaki może być ona przekazywana – problemu istotnego zarówno dla samych badaczy, jak i każdego zainteresowanego otaczającą go rzeczywistością. 

[Pierwsza część relacji] 

Linearne medium transmisji wiedzy humanistycznej – tekst, po raz pierwszy od kilku tysiącleci, traci monopol jedynego narzędzia umożliwiającego pracę i zarazem komunikację między naukowcami a społeczeństwem. Digitalizacja oraz przeniesienie znacznej części aktywności współczesnego człowieka do sfery cyfrowej, doprowadziły do generowania olbrzymiej ilości danych. Skoro informacje te zapisane są w formie cyfrowej, konieczne jest stosowanie narzędzi informatycznych do ich naukowej analizy – także z perspektywy humanistycznej.

Jeśli humanistyka nadal zamierza być relewantnym łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością, stosowanie narzędzi informatycznych zarówno w próbach ponownego opisu przeszłości, jak i formułowania pytań dotyczących teraźniejszość jest niezbędne.

Wizualizacja ogromnych ilości danych (Big Data) dzięki stosowaniu grafów, interaktywnych wizualizacji, modeli trójwymiarowych, pozwala badać przeszłość (patrz projekt Diane Cline, czy Hoyta Long’a) jak i teraźniejszość (projekt Simona Appleforda) z perspektywy niedostępnej dla tradycyjnej, analogowej humanistyki – opartej na linearnej transmisji wiedzy – tekście. Nowe formy przekazu wiedzy są istotne zwłaszcza w kontekście nadejścia kolejnych pokoleń cyfrowych tubylców, dla których tekst nie stanowi jedynej (najlepszej) formy przekazu treści.

Możliwość gromadzenia i analizy Big Data, eliminuje problem selekcji informacji, które “warte są zachowania”. Trudno w momencie zaistnienia wiedzy (od wpisu na Wikipedii po recenzowaną monografię) przewidzieć, jaki jej typ będzie istotny za kilka dekad, nie mówiąc już o kilkuset latach. Po raz pierwszy w historii mamy możliwość gromadzenia i badania znacznego zasobu informacji generowanych przez ludzkość, dlaczego więc nie stosować narzędzi umożliwających ich obróbkę? Dlaczego już teraz nie opracować nowych humanistycznych metodologii analizy danych zapisanych w postaci cyfrowej?

Warunkiem koniecznym opracowania nowych metodologii badań oraz stosowania kolejnych narzędzi informatycznych, wspomagających proces badawczy, jest prawdziwa transdyscyplinarność nowych pokoleń humanistów. Wiele projektów zaprezentowanych podczas DHCS było przykładem współpracy naukowców-humanistów oraz programistów, grafików komputerowych, specjalistów baz danych. Wspólne działanie nie jest możliwe bez dialogu przedstawicieli pozornie odległych od siebie obszarów nauk oraz – trzeba to jasno powiedzieć – zainteresowania humanistów (niezależnie od dyscypliny) uzupełnieniem swojej wiedzy informatycznej. Właśnie z racji braku zaawansowanej wiedzy z zakresu informatyki, nie rozumiałem niektórych fragmentów prezentacji, zwłaszca tych, które dotyczyły użytych algorytmów, czy metod tagowania zbiorów.

Uważam, że wraz z rozwojem Digital Humanities i zaangażowaniu części badaczy humanistycznych w badania oparte na wykorzystaniu narzędzi informatycznych, nastąpi podział na humanistykę dwóch prędkości. Możliwości humanistyki cyfrowej pozwalają na  zgromadzenie, kategoryzację a następnie zbadanie ogromnej ilości danych. Wyniki badań można przedstawić za pomocą różnych mediów (tekst, grafika, interaktywny graf, dzwięk). Humanistyka tradycyjna nie dysponuje równie szerokim wachlarzem możliwości, pozostając w paradygmacie klasycznych metod gromadzenia i analizy tekstu.

Podczas jednej z sesji Q&A Catherine Coleman stwierdziła, że żyjemy obecnie w ciemnych wiekach ery cyfrowej. Zgadzam się, że prawdziwa rewolucja jest dopiero przed nami. Zwłaszcza w kontekście nadchodzących zmian, humaniści powinni dogłębnie przemyśleć swoją rolę w zmieniającym się ekosystemie informacyjnym – jedną z szans na uczynienie z humanistyki ważnego ogniwa interpretacyjnego jest otwarcie się na technologię.

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Również może Ci się spodobać...

1 Odpowiedź

  1. SunTzu pisze:

    Tworzenie wizualizacji baz danych to prościzna. Są gotowe skrypty na to, kwestia wpisania odpowiednich danych w odpowiednie miejsca…

    Problemem są wnioski jakie z nich można wynieść i sztuka wykorzystania danych do celów komercyjnych.

    Np. ostatnia historia, gdy firma stworzyła system, który przy użyciu nadajników mógł namierzać identyfikatory. Szkoła dostała ten system za darmo pod warunkiem, że wszyscy będą mieli identyfikatory. Kasa wpłynęła wtedy gdy uczeń wchodził do szkoły. Czyli gdy uczniowie nie chodzą do szkoły, bądź nie noszą identyfikatorów nie dostaje szkoła kasy.

    Koleżanka nie była wstanie ogarnąć jakim cudem firma płaci szkole kasę za to, że ta włącza taki system.

    Właśnie odpowiedź jest mniej więcej w tym artykule, dzięki temu mamy kompleksowe dane na temat zachowań uczniów w obrębie jakiegoś obszaru co umożliwia stworzenie dość pokaźnej bazy danych utworzenie odpowiednich relacji i wysnucie wniosków.
    Sztuką jest stworzenie takiego systemu nie pod względem sprzętowym, a właśnie softowym.

    Żyjemy w świecie przeładowania informacji, wygrywa ten, kto potrafi je uporządkować i sprzedać.

Dodaj komentarz