Czy to jeszcze koncert? Człowiek i Technologie a występ grupy Coldplay

Kilka tygodni temu pisałem o moich wrażeniach z targów IFA 2012 (zob. tu). Głównym celem przyświecającym organizacji tego typu imprez jest oczywiście promowanie przez gigantów branży najnowszych nowinek technologicznych. Mało kto zwraca jednak uwagę na fundamentalne zjawisko – w berlińskich halach wystawowych to maszyny promowały inne maszyny, technologia jest warunkiem istnienia tego typu wydarzeń. Bardzo podobnie poczułem się podczas koncertu grupy Coldplay (Warszawa, 19.09.2012).

Zdałem sobie sprawę, że oprócz dźwięków, otaczały mnie fale sygnałów binarnych, a wokół płynął strumień kodu. Pamiętacie stanowisko operatora centrali, znajdujące się na pokładzie Nabuchodonozora, składające się z rzędów monitorów, na których w czasie rzeczywistym wyświetlał się kod Matrixa? Czułem się jak Tank, czy Link, tyle że zabrano mi klawiaturę. 

David Berry w książce The Philosophy of Software Code and Mediation in the Digital Age, pisze o kodzie informatycznym jako super-medium, za sprawą którego, wszystkie pozostałe media XX w. uległy transformacji – kod stał się nie tylko kolejnym medium, ale także ramą strukturyzująca funkcjonowanie tych pozostałych. Granice widowiska-koncertu Coldplay wyznaczała technologia wraz ze swoją pneumą – kodem.  Poszczególne części składowe widowiska – ekrany LED wyświetlające obraz rejestrowany przez kilkanaście kamer rozmieszczonych w różnych punktach stadionu, bezprzewodowe mikrofony i nadajniki transmitujące dźwięk, wreszcie – świetlne opaski Xylobands – połączone ze sobą, tworzyły niewidzialną sieć, w ramach której uczestnicy przeżywali widowisko.

Koncert był przykładem fenomenu, gdzie jednym z kluczowych elementów jest zjawisko hipermediacji (zob. tu). Pojęcie opisuje styl wizualny, w którym dominują fragmentacja, nieokreśloność i heterogeniczność, podkreślające raczej proces, performans, niż skończone dzieło sztuki. Medium będące nośnikiem treści nie jest transparentne. Rzeczywistość oparta na hipermediacji wykorzystuje wszystkie media, które znajdują się w nieustającym dialogu, przenikając się wzajemnie, tworząc płynną sferę doświadczeń.

Opaski Xylobands obok setek reflektorów i laserów, stanowiły jeden z kluczowych elementów tego spektaklu. Każdy z widzów przed wejściem na stadion otrzymywał opaskę. Na każdym kroku przypominano mu, że są one częścią koncertu, w związku z czym organizatorzy prosili o noszenie opasek w widocznym miejscu. Rola tego artefaktu stała się jasna, gdy zespół zagrał pierwszy utwór. Wyemitowany sygnał uaktywnił zestaw diod tkwiących w każdej z opasek. W ten sposób płyta stadionu oraz trybuny rozświetliły się falami różnokolorowych barw. Efekt potęgowało eksplodujące ze sceny, różnokolorowe konfetti, wchodzące w interakcję ze snopami świateł.

Dzięki zastosowaniu opasek, każdy z widzów wyniesiony został do roli współkreatora widowiska. Granica między biernym uczestnikiem wydarzenia, a wykonawcą została zatarta. Poczucie wspólnoty wzmagał udział innych elementów, pieczołowicie dostarczanych przez obsługę koncertu: dziesiątek dmuchanych piłek, odbijanych przez publiczność aż do zakończenia wydarzenia, kilkunastu podświetlanych serc oraz aniołów umieszczonych na trybunach i w sąsiedztwie sceny. Nie można także nie wspomnieć o tysiącach ekranów telefonów, wzniesionych ponad głowy uczestników, współtworzących ten świetlny spektakl. 

9 września nie wybrałem się jedynie na koncert. Uczestniczyłem w wydarzeniu, które stanowi świetną metaforę współczesności. Podczas kilku godzin fani Coldplay doświadczyli zalewu wrażeń, dostarczanych przez różne typy mediów, wśród których dźwięk stanowił tylko jeden z równoprawnych elementów składających się na mozaikę hipermediacji. Tak głęboka immersja w  wydarzeniu była możliwa tylko dzięki zaangażowaniu wielu zmysłów każdego z uczestników, a efekt ten nie mógłby zostać osiągnięty bez pośrednictwa technologii.

Zdjęcia z kafelka pochodzi ze strony: http://www.flickr.com/photos/fizzphotos/7996984875/

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Również może Ci się spodobać...

1 Odpowiedź

  1. Yarghuzzz pisze:

    Koncert CP angażujący wiele zmysłów? Chyba jednak nie więcej niż przy innych koncertach – słuch i wzrok. Nie przypominam sobie doznań węchowych, czuciowych czy zapachowych.
    Ponadto – tym co wyróżnia koncert CP są faktycznie XYLObandsy – pod względem reszty oprawy nie różnił się ten koncert specjalnie od przedstawień innych gwiazd z najwyższej półki – U2, Madonny, Lady Gagi (ta ostatnia do obejrzenia dwa lata temu w Polsce).
    Czy nieco nie podciągasz faktów pod swoją tezę, Łukaszu? :)

Dodaj komentarz