„ONA” (HER) – film, dzięki któremu lepiej zrozumiesz człowieka i… technologię

Tło technologiczne filmu – inteligenty system operacyjny – jest jedynie pretekstem dla opowieści o emocjonalnych i intelektualnych ograniczeniach człowieka, a przede wszystkich – jego oczekiwaniach. Personifikację tych cech stanowi główny bohater produkcji –Theodore.

Film „Ona” opowiada o samotnym mężczyźnie przed czterdziestką, który wchodzi w intymną relację ze swoim wirtualnym asystentem – prawnuczką dzisiejszej Siri. Tak w największym skrócie możnaby streścić fabułę produkcji. Nie jestem krytykiem filmowym, nie spodziewajcie się więc recenzji. Film natomiast świetnie ilustruje asymetrię emocjonalno-intymnej relacji między człowiekiem a sztuczną inteligencją/bytem software’owym. Związek z typem sztucznej inteligencji, która pojawia się w „Her” jest z góry skazany na porażkę. Co ciekawe, przeszkodę stanowi sam człowiek.

 

Her Movie

Żródło: http://mashable.com/2013/12/12/her-movie-review/

Akcja filmu rozgrywa się w mieście przyszłości. Jednak odbiega ono od stereotypowej wizji metropolii jutra – brak w niej gigantycznych ekranów, latających samochodów czy androidów. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić właśnie na oszczędność bodźców wizualnych. Nie znajdziemy tutaj dużej ilości wielkoformatowych ekranów, wypełnionych krzykliwymi treściami – zarówno w przestrzeni prywatnej, biurowej jak i publicznej

Podobna estetykę obserwujemy w przypadku interfejsów człowiek-maszyna – komunikacja między Theodorem, a urządzeniami, na których zainstalowana jest Samantha odbywa się prawie wyłącznie za pomocą mowy. Współczesne modele interakcji z urządzeniami opierają się głównie na komunikacji wizualnej, wykorzystującej interaktywne obrazy (graficzne interfejsy użytkownika, ekrany dotykowe etc.). Technologie przedstawione w filmie „Ona” odwołują się raczej do komunikacji werbalnej między człowiekiem a maszyną, która w naszych czasach stawia dopiero pierwsze kroki.

Samantha – inteligenty system operacyjny, którą wyposażono w zdolność uczenia się i dostosowywania do użytkownika. Jest to możliwe m. in. dzięki temu, że posiada ona dostęp do wszystkich danych Theodora. Samantha jest bytem, który obecnie moglibyśmy porównać do systemu w chmurze – bohater ma do niej dostęp z poziomu komputera, urządzenia, które przypomina Kindle w wersji mini (podobny typ matowego ekranu) oraz dzięki słuchawce umieszczanej w uchu. Inteligentny OS ma przede wszystkim pełnić rolę zaawansowanego asystenta, z którym od czasu do czasu będzie można uciąć sobie pogawędkę – ot Siri czy Google Now z zaawansowanym modułem sztucznej inteligencji. Początkowo na tym właśnie opiera się relacja między Samanthą a Theodorem.

Źródło: http://2.bp.blogspot.com/-rCKpBcy8co0/UsdxAK2rSmI/AAAAAAAASXk/uf-2sT2jNZg/s1600/her-movie-photo-13.jpg

Źródło: http://2.bp.blogspot.com/-rCKpBcy8co0/UsdxAK2rSmI/AAAAAAAASXk/uf-2sT2jNZg/s1600/her-movie-photo-13.jpg

Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy Samantha zaczyna być dla Theodora równocześnie asystentką, powierniczką, kochanką i najlepszą przyjaciółką. System charakteryzuje się wysokim stopniem adaptacji, nie stanowi to dla niej żadnego problemu. Wydaje się, że Sam wchodzi w danym momencie dokładnie w taką rolę, jakiej oczekuje Theodore. Paradoksalne wydało mi się równoczesne uprzedmiotowienie Samanthy (sekretarka, asystentka) i utrzymywanie z nią relacji partnerskich/intymnych. Kwestia seksu stała się z resztą jednym z większych problemów, z którymi para musiała sobie poradzić. Nie chcę jednak zdradzać wszystkich rozwiązań fabularnych – zapraszam do kin.

Dla bohatera jednym z kluczowych celów związku jest wzajemne inspirowanie się, wspólne przeżywanie radości i cudownych chwil. Dlatego Samantha i Theodore stanowili wprost idealną parę. Bohater mógł mieć ją zawsze „przy sobie”, ona wiedziała wszystko o jego (cyfrowym) życiu, czuł się dzięki niej szczęśliwy – dodawała mu sił, OS z kolei uczyła się odczuwania emocji, doświadczała tego jak to jest być człowiekiem. Pamiętajcie jednak, że Samantha posiadała zdolność uczenia się. Potencjał jej sztucznej inteligencji wzrastał w tempie wykładniczym.

Źródło: http://jeremythecritic.tumblr.com/post/72831560275/her-by-jeremy-ford

Źródło: http://jeremythecritic.tumblr.com/post/72831560275/her-by-jeremy-ford

Z czasem okazało się, że Samantha i inne OS-y nie potrafią już wyrażać siebie na poziomie, który byłby osiągalny dla człowieka. Ich ewolucja przebiegała na tyle szybko, że konwersacja wyłącznie z jednym użytkownikiem nie była dla nich żadnym wyzwaniem. Theodore nie był jednak w stanie pojąć tego, że Samantha mogła rozmawiać równocześnie z nim i… setkami innych OS-ów oraz użytkowników. System charakteryzował się dobrze znaną – nawet z dzisiejszych rozwiązań informatycznych – wielowątkowością, na którą pozwalała jej zaawansowana sztuczna inteligencja. Sam mogła równocześnie przeżywać intymne chwile z Theodorem, rozmawiać na temat fizyki kwantowej z innym OS-em, wysyłać maile i prowadzić setki innych aktywności. Nie było to jednak w żaden sposób przekładalne na „klasyczne pojmowanie” relacji z perspektywy Theodora-człowieka.

Wielowątkowość i możliwość równoczesnego przetwarzania dużej ilości danych są właściwościami, które nawet dziś stanowią wyznacznik zaawansowanego systemu operacyjnego. Dzięki tym funkcjom OS jest dla nas świetnym narzędziem. Wydaje się jednak, że jeśli te same cechy przeniesiemy na poziom relacji emocjonalnej, charakterystycznej dla związków międzyludzkich – zderzymy się ze ścianą. Jest doprawdy mało naszych aktywności, które wymagają takiego stopnia nieustannej uwagi i  troski, co związek między dwiema osobami. Dobitnie obrazuje to krótki dialog, jaki w końcowej części filmu wywiązał się między Samanthą i Theodorem:

Sam: Jestem twoja i nie twoja równocześnie.

Theodore: Nie, jesteś moja lub nie ma cię w ogóle

„Ona” jest niczym lustro, w którym dzięki silnej obecności technologii, wyraźnie odbija się rdzeń naszego człowieczeństwa – zapraszam do kin – nie zawiedziecie się.

 

 

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Również może Ci się spodobać...

Liczba odpowiedzi: 2

  1. Delsat pisze:

    bardzo dobry film…wizja przyszłości, gdzie człowiek uzależnia od technologii nawet swoje życie uczuciowe…gdzie ludzie nie potrafią z sobą żyć…ich oczekiwaniom są jedynie w stanie sprostać tylko jakaś „maszyna”

Dodaj komentarz