Jak to było z chumurami? Czyli o tym, że Dropbox nie wymyślił cloud computingu

W ostatnich latach dużą popularność zyskały usługi cloud computing. Obecnie na rynku funkcjonuje wiele typów rozwiązań, umożliwiających przechowywanie informacji w chmurze. Pokażcie mi tego, kto nie słyszał o Google Docs, czy usługach typu Dropbox.

Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że historia rozwoju rozwiązań opartych na cloud computingu liczy sobie prawie pół wieku. Tak, był taki czasy, gdy większość komputerów w instytucjach badawczych, czy uniwersytetach była tylko terminalami – przechowywaniem i obróbką danych zajmowały się tzw. mainframe’y (WIkiLink). Powinienem także przypomnieć młodszym czytelnikom, że komputery osobiste pojawiły się dopiero pod koniec lat 70, a rozpowszechniły się w latach 80 XX w. Przez pierwsze 40 lat, rozwój IT odbywał się za zamkniętymi drzwiami agend rządowych i instytucji badawczych.

Jednym z pierwszych systemów cloud computing był Michigan Terminal System (1967). Konsorcjum tworzyło szereg uniwersytetów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady (później także z Wielkiej Brytanii). Opracowanie tego systemu było niebywałym przedsięwzięciem technologicznym, w prace zaangażowały się MIT, Princeton University,  Carnegie Institute of Technology, General Motors oraz IBM. Choć hardware wykorzystywany obecnie bardzo odbiega od urządzeń lat 60, samo działanie systemu do złudzenia przypomina funkcjonowanie dzisiejszych usług cloud computing. Użytkownik przy pomocy terminalu (hybrydy maszyny do pisania, telefonu i drukarki – tak, nie było jeszcze monitorów!) łączył się z mainfram’em za pomocą linii telefonicznej (tak, Internetu też nie było), po podaniu loginu i hasła miał dostęp do swoich plików oraz przede wszystkim – mocy obliczeniowej serwera. Podstawowa idea cloud computingu – przeniesienie z komputera osobistego na serwer ciężaru przechowywania danych – jest ciągle żywa, zmieniły się natomiast czynniki leżące u jej źródła. W czasach systemu MTS możliwości przechowywania danych były bardzo ograniczone, generowały także ogromne koszty, stąd taniej było skonstruować jedno urządzenie i podłączyć do niego wiele urządzeń satelitarnych. Obecnie rośnie liczba urządzeń podłączonych do sieci, należących przy tym do jednego użytkownika, by sprostać potrzebie aktualizacji danych na każdym z tych urządzeń, najłatwiej jest przenieść je do chmury. Dzięki rozpowszechnieniu rozwiązań Web 2.0 i wykształceniu się kultury uczestnictwa, coraz częściej kreatywna współpraca osób wymaga wspólnej, a przy tym współdzielonej platformy, a tę najłatwiej umieścić w chmurze. Powyższe zastosowania to oczywiście wierzchołek góry lodowej, lecz celem tego artykułu nie jest opisanie ich wszystkich. Chciałbym natomiast podkreślić, że cloud computing jest tylko jednym z wielu przykładów modyfikacji i zaadaptowania sprawdzonych rozwiązań z przeszłości w nowej rzeczywistości. Jak każda historia, także dzieje technologii mogą stanowić cenne źródło inspiracji, zwłaszcza w rzeczywistości, którą w coraz większym stopniu kształtuje właśnie technologia.

A propos inspiracji – więcej o urządzeniach w chmurach już wkrótce!

Dla zainteresowanych szczegółami działania MTS – zacznijcie tutaj:

http://www.michigan-terminal-system.org

[media link="http://www.youtube.com/watch?v=cO6asQjQmPM"]

Zdjęcie z kafelka pochodzi ze strony: http://en.wikipedia.org/wiki/File:IBM360-67AtUmichWithMikeAlexander.jpg

Również może Ci się spodobać...

Liczba odpowiedzi: 4

  1. Maciek pisze:

    Im dłużej siedzę w tym IT, tym bardziej myślę, że ta cała chmura to właśnie taka marketingowa otoczka, żeby sprzedać coś co już od dawna funkcjonuje. Ale nie do końca tak jest. Dopiero jednak teraz masz możliwość myślenia o IT jak o usłudze, dokładnie takiej jak prąd czy woda. Zmiana jest to kolosalna, ale jeszcze sporo czasu upłynie zanim ta zmiana dokona się w tęgich głowach korporacyjnych decydentów.

  2. Łukasz Mirocha pisze:

    Macieju, intuicja Cię nie zawiodła. Co do myślenia o Internecie jako medium pierwszej potrzeby (równie istotnym co woda, prąd), trafiłem dziś na proroczą wypowiedź Marca Benioffa (związanego z Oracle, dziś CEO salesforce.com), w późnych latach 90 XX w. powiedział: „If we hosted it ourselves and used the Internet as a delivery platform, customers wouldn’t have to shut down their operations as their programs were installed. The software would be on a Web site that they could access from any device anywhere in the world, 24/7. This model made software to a utility, akin to paying a monthly electric bill.” Nie przez przypadek Forbes wycenił go na 2 miliardy dolarów w 2012, wiedział co robi przez ostatnie dwie dekady. :)

Dodaj komentarz