Prywatność w czasach Facebooka. Relacja z Festiwalu Przemiany 2014

W dniach 4.09-7.09 w Centrum Nauki Kopernik odbyła się piąta edycja Festiwalu Przemiany. W tym roku tematyka imprezy koncentrowała się wokół redefinicji prywatności w obliczu zmian w komunikacji i przechowywaniu informacji, będących skutkami nowoczesnych technologii.

Uczestniczyłem w większości spotkań z prelegentami, niestety zabrakło mi czasu na udział w innych imprezach towarzyszących, dlatego notka koncentrować się będzie na części wykładowej festiwalu, dotyczącej redefinicji prywatności, a więc prelekcjach, które wygłosili: Andrew Rasiej, Marek Tuszyński oraz Smari McCarthy. Partnerem merytorycznym tego cyklu została Fundacja Panoptykon.

Nie chciałem sztucznie powiększać najdłużej notki w historii bloga materiałami wizualnymi. Temat jest na tyle poważny i istotny dla Waszej przyszłości, że z pewnością dotrwacie do końca tekstu. Prawda? 

 

Choice

 

Rasiej w wystąpieniu koncentrował się na politycznym i ekonomicznym aspekcie prywatności, która uległa radykalnym przekształceniom w związku z internetem i cyfryzacją kolejnych obszarów naszego życia.

Prelegent rozpoczął od intrygującego podziału współczesnego rynku na ten sprzed rewolucji internetowej i tę, którą pojawiła się po jej wystąpieniu. Cezurą dla podziału ma być rok 1994 r. Wtedy pojawiła się pierwsza popularna przeglądarka internetowa – Mosaic. Pozycja firm, które wcześniej sprzedawały fizyczne produkty i usługi została zagrożona przez darmowe komunikatory, serwisy wymiany plików, portale aukcyjne itp. Internet stał się radykalnym motorem zmian. Firmy w obliczu spadku zysków zostały zmuszone do opracowania nowych modeli biznesowych, w rzeczywistości dążąc jednak przede wszystkim do zachowania status quo, stąd zdaniem Rasieja propozycje takich regulacji jak ACTA, czy SOPA.

Rasiej przekonywał jednak, że prawdziwym niebezpieczeństwem dla prywatności współczesnych użytkowników jest działalność firm, które powstały na fali rewolucji internetowej. Ich model biznesowy oparty jest na czerpaniu zysków w internecie i niego samego, co sprowadza się zarabiania na aktywności jego użytkowników. Prelegent przypominał zatem, że nie ma czegoś takiego jak darmowa usługa. W nowej, cyfrowej ekonomii zarazem walutą i towarem jest informacja. Im jest ona dokładniejsza i bardziej aktualna, tym lepiej.

Dlatego zdaniem Rasieja ostatecznym celem podmiotów prywatnych oraz agend rządowych jest utworzenie jak najbardziej kompletnego dossier każdego użytkownika internetu, co sprowadza się do założenia cyfrowej teczki ponad połowie ludzkości. Niezależnie od jego obywatelstwa i ochrony prawnej danego kraju. Prym w tej działalności wiodą oczywiście podmioty prywatne i rządowe pochodzące z krajów najbardziej rozwiniętych. W podobnym tonie wypowiadali się zresztą inni prelegenci.

W swoim wykładzie Marek Tuszyński mówił o cyfrowym cieniu, jaki pozostawia za sobą każdy z nas, używając sieciowych usług, dokonując transakcji bezgotówkowych czy używając spersonalizowanych urządzeń podłączonych do internetu. Istnieje osobny biznes „sprzedawców danych”, który czerpie zyski z handlu takimi informacjami np. firmy Acxiom i Palantir.

Prelegentów niepokoi jednak nie sam fakt śledzenia i analizowania naszej aktywności, ale jej skala. Służby rządowe od dekad prowadzą działalność wywiadowczą i prewencyjną, zwykle jednak podlegały niej wybrane grupy osób.

Obecnie inwigilowany jest każdy użytkownik cyfrowych usług i narzędzi. Dlaczego? Ponieważ jest to możliwe i stosunkowo tanie. Na poziomie politycznym, prowadzi to do sytuacji, w której każdy jest potencjalnym podejrzanym, McCarthy posunął się do stwierdzenia, że wszyscy jesteśmy terrorystami, zwłaszcza, że termin ten można dowolnie modyfikować w zależności od potrzeb. Jako dowód wskazał przykłady ustawodawstwa w Stanach Zjednoczonych. Tuszyński z kolei podkreślał długofalowe niebezpieczeństwo takich działań, przypominając, że cyfrowych danych nie da się praktycznie usunąć, mogą one zostać dowolnie wykorzystane i łączone, co może przynieść skutki nawet za kilka dekad. Na poziomie rynkowym, owocuje to obecnie targetowanymi reklamami, ale już teraz podejmowane są próby różnicowania cen produktów w sklepach internetowych w zależności od zasobności portfela danego użytkownika. Wkrótce można spodziewać się np. targetowanych stawek ubezpieczeniowych – twoja historia świadczy o tym, że stołujesz się w fast foodach – zapłacisz więcej za ubezpieczenie zdrowotne. Szerzej na ten temat inwigilacji ze strony sektora rządowego, korporacji oraz konsekwencji tych działań, piszą autorzy książki Pożeracze Danych, którą recenzowałem w osobnej notce.

W obliczu połączonych potęg ponadnarodowych korporacji oraz rządów, pojedynczy obywatel może zrobić niewiele. Dlatego prelegenci nie nawołują do całkowitego bojkotu – przyjęcia postawy luddysty, czy też otwartej rewolucji. Rasiej, Tuszyńki i McCarthy stawiają raczej na organiczną pracę u podstaw – uświadamianie społeczeństwa, edukację w zakresie kompetencji informatycznych i informacyjnych oraz wskazywanie alternatywnych rozwiązań czy też lobbing na rzecz powstania globalnej Karty Praw Prywatności.

Rasiej, Tuszyński i McCarthy zachęcają do odejścia od scentralizowanych usług i rozwiązań, będących zaprzeczeniem idei, na której opiera się sam internet — otwartej, horyzontalnej platformy komunikacyjnej. Internet nie kończy się na wyszukiwarce Google, Gmailu, Facebooku i Twitterze. Ceną za to jest oczywiście pogorszenie doświadczenia użytkownika. By założyć i skonfigurować własną skrzynkę mailową, zaszyfrować twardy dysk czy chmurę, trzeba się po prostu wysilić. Warto również podkreślić, że nawet takie działania nie zmienią wiele, jeśli nie zbierze się krytyczna masa użytkowników dbających o swoją prywatność. Cóż z tego, że sam nie korzystam z Gmaila, skoro wysyłam maile do znajomych, którzy posiadają tam konto – moja wiadomość i tak przechodzi (czytaj. jest analizowana) przez serwery Google.

Należy podkreślić, że prelegenci nie zdradzali postaw rewolucyjnych czy paranoicznych. Starali się raczej naświetlić audytorium ekonomiczny, polityczny i technologiczny wymiar tego, co składa się na tzw. prywatność. Wykorzystanie tej wiedzy leży już w naszych rękach. Wróciwszy do domu nie skasowałem konta na Facebooku, ani nie pozbyłem się smartfona, jednak poważnie myślę nad rezygnacją z Gmaila. Od jakiegoś czasu szyfruję także dyski swojego komputera oraz foldery Dropboxa.

Nie jest też tak, że zgadzam się z wszystkimi postulatami prelegentów. McCarthy sugerował na przykład działania, które miałyby znacznie zwiększyć koszta inwigilowania pojedynczego użytkownika, sugerując, że agendom rządowym zabraknie pieniędzy na śledzenie każdego użytkownika. Prędzej jednak środki te zostaną przeniesione z innych obszarów np. kultury czy edukacji. Trudno również odmówić firmom takim jak Google czy Facebook prawa do zysku, choć część ich działań powinna budzić nasz zdecydowany sprzeciw.

Udział w Festiwalu Przemiany, szeregu innych wydarzeń, a także lektury i raporty, z którymi zapoznałem się na przestrzeni ostatnich lat, doprowadziły mnie do smutnej konstatacji. Nowoczesne technologie rozwijają się w takim tempie, że jako cywilizacji brakuje nam czasu na krytyczną refleksję na temat długofalowych konsekwencji digitalizacji kolejnych obszarów rzeczywistości. Sektor rządowy, prywatne firmy, ale także zwykli użytkownicy rzucają się na każdy symboliczny bit informacji płynący w morzu terabajtów danych niczym pionierzy w czasach Gorączki Złota, licząc na to, że jakoś uda się go „oczyścić” i przerobić na doraźny zysk, przewagę nad konkurencją, tzw. bezpieczeństwo narodowe, czy wreszcie fajniejsze zdjęcie z nowego iPhone’a. Właśnie ta rezygnacja z krytycznego myślenia niepokoi mnie najbardziej.

 

Sylwetki prelegentów*:

Andrew Rasiej
Przedsiębiorca i strateg technologii. Założyciel Personal Democracy Media skupiającego się na zagadnieniach łączących technologię i politykę. Doradca w Sunlight Foundation – waszyngtońskiej organizacji wykorzystującej technologię do zwiększania transparentności działań rządu.

Marek Tuszyński
Inicjator wielu kreatywnych społecznych interwencji. Zainteresowany aktywizmem, innowacją i kreatywnymi działaniami. Interesują go głosy płynące z marginesu. Jeden z założycieli Tactical Tech oraz Tactial Studios. Pracuje obecnie nad drugim sezonem dokumentu Exposing the Invisible.

Smari McCarthy
Innowator i aktywista. Członek zarządu International Modern Media Institute, współzałożyciel Icelandic Digital Freedom Society. Członek założyciel Islandzkiej Partii Piratów. Rzecznik i jeden z organizatorów Icelandic Modern Media Initiative. Interesuje się bezpośrednią lub elektroniczną demokracją, wolnością prasy, krytyką industrializacji oraz kulturą internetu.

 

*Informacje pochodzą ze strony wydarzenia.

Zdjęcie z kafelka jest zrzutem ekrany ze strony wydarzenia.

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Również może Ci się spodobać...

1 Odpowiedź

  1. iiit.pl pisze:

    Internet już dawno przestał być miejscem, w którym każdy jest anonimowy (pomimo tego, że niektórym się tak wydaje). Co więcej, inwigilacja użytkowników nie jest wcale taka trudna – większość wszystko podaje jak na tacy np. na portalach społecznościowych.

Dodaj komentarz