Zwrot cyfrowy w humanistyce. CziT a digital humanities

Kilka tygodni temu ukazała się pierwsza polska publikacja naukowa dotycząca humanistyki cyfrowej (digital humanities). Cieszę się, że mój blog został patronem medialnym tego e-booka. Lektura Zwrotu cyfrowego w humanistyce skłoniła mnie do zastanowienia się nad tym, na ile moja działalność naukowa i około-naukowa, może być zaliczona w obszar digital humanities. Czy autor Człowieka i Technologii jest cyfrowym humanistą?

Anna Nacher znaczną część swojego świetnego tekstu poświęca na zdefiniowanie cyfrowej humanistyki – w kontekście światowym, ale także polskim. Kreśląc historię rozwoju tego kierunku, badaczka dochodzi do wniosku, że w ramach digital humanities, można wyróżnić dwa główne nurty: pierwszy z nich koncentruje się na “projektach opartych o tworzenie konkretnych platform, baz danych, aplikacji i usług, po drugiej zaś [stronie] znaleźli się ci, którzy jako swoje główne zadanie postrzegali interpretację i pracę teoretyczną”. Wśród cyfrowych humanistów znajdują się więc zarówno praktycy, jak i teoretycy. Stan ten bardzo rozszerza znaczenie tego pojęcia, komplikując jasne wyznaczenie granic, ale przede wszystkim przedmiotu zainteresowania cyfrowych humanistów. Mówiąc najprościej: Używamy komputerów, czy tylko o nich piszemy?

Moje wątpliwości co do swojej roli, pogłębiły się jeszcze po lekturze tekstu Piotra Celińskiego. W artykule badacz dowodzi, że korzeni współczesnego zwrotu cyfrowego możemy szukać już w… Renesansie. Wygląda na to, że znajdujemy się obecnie w jednym z cyklicznych momentów dziejowych, które ufundowane są na synergii nauk humanistycznych i ścisłych. Być może z większą ostrożnością powinniśmy zatem mówić o wyjątkowości czasów współczesnych, w kontekście rewolucji informatycznej i zwrotu cyfrowego w nauce, kulturze i innych obszarach naszego funkcjonowania.

Czy Człowiek i Technologie jest serwisem humanistyki cyfrowej? Ci z was, którzy śledzą serwis już od jakiegoś czasu, zakwalifikowaliby pewnie moją działalność do drugiego nurtu tego ruchu. Przyznaję, zaliczam się raczej do teoretyków i interpretatorów przemian, jakie przyniosły ze sobą nowoczesne technologie. Pisałem o Nowej Estetyce, konsekwencjach pojawienia się nowych urządzeń (Chromebok Pixel), czy rozwiązań. Interesują mnie także zjawiska społeczne i kulturowe, które mają swoje źródła w zwiększonej interakcji człowieka z nowoczesnymi technologiami – filter bubble, “analfabetyzm” technologiczny, czy zjawisko estetyzacji urządzeń.

Pomimo tego, że reprezentuję obóz teoretyków, staram się również śledzić rozwój narzędzi informatycznych i metodologii, które mogą dostarczyć klasycznie uprawianym dyscyplinom nowych metod badawczych. Dlatego z zainteresowaniem przeczytałem artykuły autorstwa rodzimych praktyków DH. Radosław Bomba pisze o metodach, ale także wyzwaniach związanych z narzędziami analizy dużych zbiorów mediów oraz wizualizacji danych. Anna Shvets pokazuje jak wykorzystać wizualizację do przedstawienia wiedzy z zakresu harmonii muzycznej. Udział w konferencji digital humanities na University of Chicago, gdzie przeważali właśnie praktycy tego nurtu, był dla mnie niezwykle inspirującym doświadczeniem. Cieszy mnie fakt, że podobne inicjatywy zaczynają pojawiać się także w Polsce.

Mogę chyba nazywać siebie cyfrowym humanistą, przynajmniej do czasu, gdy obszar ten jeszcze ciągle będzie charakteryzować się płynnymi granicami. Zajmuję się głównie filozofią interakcji człowieka i technologii oraz wpływem technologii obrazowania na cyfrowe treści wizualne, wykraczam więc daleko poza klasycznie rozumianą filozofię. Właśnie dlatego najbliżej jest mi do cyfrowej humanistyki. Na pewno przez jakiś czas Człowiek i Technologie będzie przystanią dla cyfrowej humanistyki.

Gratuluję redaktorom Zwrotu cyfrowego w humanistyce – Andrzejowi Radomskiemu i Radosławowi Bombie. A Was zachęcam do pobrania i przeczytania darmowego e-booka.

 

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Również może Ci się spodobać...

Dodaj komentarz